Thursday, July 18, 2013

pew pew pew!

jest tak: jem okej, ale codziennie jakieś słodycze się zaplątują. nie wiem jak to się dzieje.

z przepisów - sałatka z postu niżej była pyszna i starczyła na 3 dni obżerania się nią, a "łuskałam bób" to jedna z lepszych wymówek kiedy spóźniasz się do pracy.

dziś rano koktajl typu "co można zrobić z tego, co akurat mam w kuchni", a wyszło super! szpinak, pomarańcza i trochę mięty. pierwszy zielony koktajl, a do tego eksperymentalny - super! do tego wafle ryżowe z awokado. na jutro rano kupiłam roszponkę, grejpfruta i banana, zobaczymy co to będzie.

sport: poranna sesja jogi to jest to. robię trzy razy zestaw płóg-świeca-ryba i nie potrzebuję kawy (no okej, nie zawsze, ale i tak spoko). wprawdzie żenujące jest to jak w tej chwili wygląda mój płóg, ale powtarzam sobie, że to zasiedziały kręgosłup. muszę to doprowadzić do perfekcji.
niewiele poza tym niestety - poranki to nie jest mój czas.

mmmm, zielone śniadanko!
prasóweczka: blogowy hit miesiąca! prawdopodobnie. dużo kaszy jaglanej, dużo rzeczy bezglutenowych. będę próbować różnych rzeczy.

1 comment:

  1. jakie piękne jedzenie! zrobię sobie dzisiaj, albo jutro, podobne amu. i też muszę zacząć robić tę jogę rano, żeby poprawić swoje morale (jestem w kopalni)

    ReplyDelete