postaram się zrobić sobie tu książkoporadnik + dzienniczek postępów. lepszy wstęp będzie później, albo i nie.
dziś wciąż bezsilność, więc tylko 3 działki (skserokopiowane):
jedzenie: poza jakąś tragedią na śniadanie - orzechy brazylijskie (najlepsze ponoć + selen i magnez, więc idealnie), jakieś kabanoski (żeby mięso), marwit marchewkowy, wafle ryżowe i obiad-zwycięzca: kasza jaglana z kurczakiem i warzywami (cukinia, cebula, czerwona papryka). do smaku ser parmezanopodobny. wyszło w sumie pysznie i obficie, będę miała na jutro i jeszcze trochę. potrzebuję pomysłów na śniadania.
sport: nie wiem czy się zmuszę jeszcze dziś, niby szansa jest, ale statystycznie nie wygląda to dobrze.
pielęgnacja: ee umyłam włosy rano. i lakier z paznokci jeszcze mi nie schodzi, więc mam pomalowane. [ten dział będzie kuleć póki się nie przeprowadzę]
/edit - nowy dział! do samokontroli, ważne/
samopoczucie: bardzo kiepskie, jakieś epizody histeryczne (w pracy płacz + fizyczna agresja skierowana na wyposażenie łazienki, tak to jeszcze nie było), zmęczenie i apatia; ale przy tym nastrój w sumie ok
planuję kontrolować wymiary i wagę, ale jestem obecnie chyba w głębokiej dupie w tych kwestiach, więc może zmierzę się po tygodniu dobrego postępowania - czas start!
JUPI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! trzymam kciuki, to mój ulubiony blogasek, kiski :*****
ReplyDeleteNAJLEPSZA NAZWA NA ŚWIECIE.
o właśnie orzechy nas uratują!